sentymentalna entuzjastyczna melancholijna kontrastowa wrażliwa wygadana optymistka. uśmiech lody wiersze słabości oczy szczerość kwiaty lato i wiosna park pocałunki słodycz śmich śmiech smiech muzyka taniec miłości Bógnawłasność rozmowy szaleństwo impuls intenstywnie if I ain't got you upór wady wyrazistość oczobujność sny słowaklejone przekleństwa miodowooka ja-asne naiwna kicia gumacynamonowa uzależnienia kawa uzywki brakzasad marzenia historie bzdury anioły Chagall surrealizm matematyka błędy wanna efektmotyla strach bajki dla dorosłych śpiew myslovitz kiedymiastośpi dirty dancing Oskar i pani Róża Ameila To właśnie miłość gitara ognisko chwila? jazz indywidualizm w kubańskich rytmach orishas łaskotki bazgroły energia pasjaaaatralalala. nocami. chcę rozpuszczać się na deszczu. czekoladowo, razem.

a ten pan niech sobie śpi

parna noc.niezwykły dom.z oknem na świat.skandynawskie sny w pościeli z Ikei.a ścieżki do niego brukowane błękitnymi niezapominajkami.nie pozwolisz się bać.spojrzymy prosto w słońce.opalać lubię się, i już.


daleko
gdzie maki
rozgryzane żarłocznie
ustami
spragnionymi czerwieni
tango
jest umieraniem
dla rzeczywistości
tammm.od poczatku
i od końca
chciałam połknąć tęczę,
by malować fotoświat
promieniami słońca

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13. pechhhhhhh? nie



nowe.
nowa.
nowy.
adres. Eks.ownlog.com

proszę, przepraszam, dziękuję.

miodliszka 2006-02-02 00:45:36
skomentuj


Stara miłośc nie rdzewieje. Tylko stara; do rzeczy małych i jeszcze mniejszych, bo już z pewnością nie kocha się całą sobą ludzi, po wielkiej rewolucji z udziałem oceanu.
Rzecz jasna, jak zwykle nikt nie wie o co chodzi, a z resztą nikt nie musi wiedzieć. Nikt już nie musi wiedziec nieczego o wszystkim.
Nie dotykaj, uśmiechnij się, nawet Cię nie zauważe, bo źle hormonalnie. Żadnych odzwierciedleń burzy, prócz twarzy, do której może się przyzwyczaję, gdy będę chodzila z laską w wieku stu lat, choć tylu nie dożyje. u, paradoks, a to pech. Dużo ironii, kefir wraca do łask, nowe życie, nowe motywacje.
Milion postanowień, zero silnej woli, ale znów silniejsza. Zbyt dużo kilogramów myśli, zbyt dużo wdech-wydech.
Śmieszne wrażenie; możliwość zdobywania, bo " tego, czego nie mogę mieć nie ma''.
Zamarznięty nos, kolejna wizyta w teatrze. Chcę być kurzem kurtyny, oblepiać artyzm i całe to tworzenie, pływać wśród głosu stworzonego tylko i wyłącznie do gry, do zabawy, do świata zbyt specyficznego dla zbyt jaskrawych kolorów. Wszytsko jest wyraziste, lecz dla Ciebie to czerń, dla mnie biel.
o wyobraźnie chodzi, wracamy do czasów pierwotnych, żyjemy powietrzem przepełnionym spalinami. Wdychamy ołów.
Ołowiany żołnieżyk czekający na przeróbkę, bądź na piękną z saskiej porcelany.

dziękuję za kolejną szansę, jeśli to szansa.
miodliszka 2006-01-23 12:16:47
skomentuj


Życiowa wywrotka; po upadku z dziesiątego piętra na głowę leżę do góry brzuchem; tak bardzo "po ludzku". Bo szczęście to ten stan naturalny mniemam. Gdy słowami leje się wodę i gubi je po drodze.
Parę najtrudniejszych wyborów pod słońcem, którego kąt padania mi nie pasuje; "najtrudniejsze w życiu-najlepsze w życiu" stało się synonimem, bo przeciez mam prawo tworzyć własne synonimy. Zaproszę Cię do mojego słownika. Dobrze, że rozumiesz język ciała, bo banalne uczucia trudno się definiuje.
Bill Gates się chowa. Mam blond włosy, mnóstwo śmiechu i swoistą wolność tworzenia czegośtam, blabla. Nie będę określać, nie o to chodzi, bo nie do opisania są skrajności emocji wywoływanych jak poprzez guzik w moim średnio-dużym mózgu.

Pobawmy się w porannej, czy tam jesiennej mgle i umawiajmy się w połowie schodów.
Zdaję się, ze poznałam nową sztukę; kompromisów. Czyli cud nad Wisłą w moim wykonaniu. W cuda sie wierzy, bo jak nazwać tak silne przeżywanie? Szeleszczący tlen pomiędzy palcami Ci kwietnie, a ja kwitnę na tych kilku deskach leżąc w kurzu sypiącym się z nieba. Znaczy się; z kurtyny.

*Osiecka i inne rózne dziwne rzeczy słuchane ze sztyftem w nosie, od którego sie zdażyłam uzależnić... byc może przez tendencję zakodowaną gdzieśtam genetycznie, albo etanol po prostu.
miodliszka 2005-11-07 00:11:35
skomentuj


Zabawny widok rozpostartej poscieli, cudnej firanki, a za nią rusztowania i nie-pięknych robotników spoglądających z zainteresowaniem, podziwem; 'bo jak mozna jeść same ogórki?'. Można. Jakaś ciąża urojona, albo jestem z natury wiatropylna.
Każda kobieta jest atrakcyjna, tylko czasem brak wina, lub odpowiedniej bielizny. Wnioski z życia wzięte, kontrowersyjne, ale wybitnie trafne, choć na jednym z głównych portali czytam, że płeć piekna przybiera kształty lodówki, że babochłopy niby. Mało znaczące, gdy ma się na palcu ogniście czerwony pierścionek, a w tle równie ognistą sambę.
Nie jestem chyba skazana na samotność do emerytury, jak przewiduje mój własny tata, prawda? Choć podobno ma wyrosnąć ze mnie cudo. Chyba cudo na kiju [śmiech]. Kij będzie długi, gruby i kanciaty; jak lodówka?
miodliszka 2005-09-28 17:17:22
skomentuj


Sporo adrenaliny podaczas jutrzejszego rendes-vous do pałacu. Pałacu młodzieży- brzmi dostojnie, a ja chcę się tam wyżywać, co weeekend, jak się nie zatnę/ nie zamuruje mnie strach. Chcę objąć emocje płynące moim własnym głosem podczas fragmentów o umieraniu, o piersiach Wenus. Milion nowych twarzy, tony osobowości pewnie równie kosmiczno-wyalienowanych, co w tej słynnej licealnej klasie. Indywidualizm przeraża? Taaaaaak, mnie tak. Miło by było przespać na własnej kanapie najbliższe pół roku; najwygodniejsza kanapa świata, na ktorej śnią się cuda-wianki. Tak po cichu, to liczę na odrobinę siły, bym nie osłupiała jutro na scenie, bym zaśpiewała, powiedziała wszystko bez zbędnych 'yyyyy', a'lla nowa biologiczka. Krzyżyk na drogę dziewczynko z koralikami miętoszonymi w rękach.
Autosugestia w pachnącej wannie.

miodliszka 2005-09-24 22:26:52
skomentuj


Kolejną ofiarą Zahira, dziekuję za to, że tez dałam się pożreć, widząc jak pochłania Ciebie; i Ciebie. Przeciez atrakcyjność płynie i pachnie; jest jak 'widmo światła białego', jak tęcza, która wodzi za Tobą w deszczu. Ona, zmysłowość, seksapil, taniec- nie tłumacz mi tego, to nie zlepek słów, bo wszystkie są zbyt blade- za bardzo 'zbyt nie;jakieśtam'. Uwielbiam ocierac się o epitety pasujące do czegoś wybitnie odczuwalnego, wykłócać się o coś, co jest niewyjaśnione i takie będzie zawsze. Znasz wzór na miłość? Odwołam się do największego geniusza w najgenialnieszej klasie pod słońcem [?!], a zamilknie. Nie wszytsko się da policzyć, nie wszystko można. Przy mnie nie wyliczaj cudzych wad, nie obliczaj iq, nie podstawiaj pod zmienną nazwową mojego imienia. Wykluczam się ze zbioru, jestem wieczną niewiadomą, nieidealną do bólu i pasuje mi to. Lepiej być nie-idealną nie-wiadomą, niż perfekcyjnym zerem, wiesz?

*Trzymaj się Oleńko, wyjdziesz z tego szybciej niż Ci się wydaje; obiecuje.
miodliszka 2005-09-18 14:53:12
skomentuj


Zero jesiennego przygnębienia, a huśtawka emocjonalna odbija mi sie na twarzy w postaci dziwnego usmiechu. 3 kg spowietrzyły się chyba podczas zajęć z nijaką Husak; patrzenie się na nią dość pewnie najwidoczniej przyspiesza przemianę materii; miiiiło. Bardzo kontrowersyjny kieliszek do wina na biurku i wszechobecny zapach jarzębiny/małej femme/herbaty/lakieru. Chcę dotykać szyi z lekka po francusku, bo zalążek francuskości tkwi już w samych moich dłoniach. No powiedzmy. Klasowa gama kolorów oczu niezykle intrygująca, aż za. Oswajam się z prostymi włosami rozrzuconymi po poduszce; po nijakich piętnastu latach dopiero. Chodzi mi głowie kiedy zaczęły charakterystycznie pachniec, czy może to ja się odkrywam. Szklane kolczyki, korale z jarzębiny, duzo krwi i myslovitz. Polskie radio Katowice pozdrawia mnie z okna. Syndrom zachodu za oknem; samoloty- reklamy; NRD wita?

Policz moje rzęsy i ile kroków robię z łazienki do łózka. Będą Twoje; a odkąd Cię poznałam noszę szminkę w kieszeni, wiesz? Jeśli pochłoniesz mnie całą, zostaw w spokoju moje banalne myślenie.

Więcej haseł, niż zdań w głowie, więc potraktuj z dystansem; tak, jak ja.
miodliszka 2005-09-11 16:15:02
skomentuj


Wybitnie nie mam ochoty na łamanie jakichkolwiek zakazów. Wybitnie nie mam ochoty iść jutro na Zimnej Wody udowadniać, że 'jestem wśród najbardziej elitarnej młodzieży w okolicach'. Szkoda, ze dla ludzi z przecięta głową nie ma specjalnego prawa, albo przywilejów specjalnych typu picie soku pomarańczowego z kieliszka na toskańskim balkonie posród winnej winorośli. Rzecz mozliwa, wcialana w zycie, sceneria mniej. Widzę coraz bledszą siebie, coraz bliżej mi bieli, lecz może ona najpiekniejszą z barw; jak śpiewa mi jopek po raz setny już dziś. Wmawia fenomen istnienia, daje wizję rozchylających sie kobiecych warg, głaszcze dzwiękiem i jest dobrze-lepiej-cudownie.
Kojarze się sobie z rozkołysaną huśtawką.
"-czym się rózni kobieta podczas okresu od terrorysty?
- z terrorystą mozna negocjować"
powiedziałbyś, gdybyś był prawdziwym męczyzną, prawda?
Plaga torebek i butów, półfacetów, rosnącego krytycyzmu wobec wszystkiego prócz... niczego w mojej obolałej głowie. Mogę powiedzieć juz wszytsko o niebieskich migdałach; są sliczne, turkusowe, jak fasolki. Mam kontrastowe pojęcie o szczegółach z życia wziętych, pomiędzy tym co uwielbiam, a rzeczami znienawidzonymi jest przepaść. A w niej matematyka i inne momenty, w ktorych będę nie-istnieć.
Więcej celów, niż marzeń.
Do mniejszości wlicz pragnienie bycia klawiszcem "A" na Twojej klawiaturze. Weź mnie, jak najczęściej. Wzrosnę na czubku palca i podrażnię kilka zmysłow. Widzisz? A. jestem
miodliszka 2005-09-04 23:38:36
skomentuj


Zaczadzona zapachem świeżego powietrza i wiatru mała femme. Wśród palety działającej na wszystkie ze zmysłów rozpływałam się. Pasja była tlenem, haczyła o kosmyki włosów potarganych, prostszych niż proste. Namiastka raju; tak naturalnie wejść do lodowatej wody bez jakiegokolwiek zbędnego ubrania. [a które jest niezbędne?] Było dużo serotoniny, kilometrów bardziej przelatywanych na własnych skrzydłach, niż przejeżdżanych na własnym rowerze. Dużo wszelakich manewrów, wciagania/ściagania żagli,a gdy grot pnie się w górę podwozi podświadomość do szczytu masztu, jakoś ci bliżej nieba. Trzy prawie-wywrotki ze mna za sterem dla adrenaliny, lub przez adrenalinę. Mój bardzo efektowny przelot do kokpitu i roztrzaskane kolano dzięki niemu. Słuchałam 'szantowego' wiatru grającego na wantach. Chciałabym być jak on; ma talent, siłę, specyficznie pachnie, sam wybiera swój kierunek. Ja wybrałam ten do sklepu, po 11 opakowań kefiru i bawię się w klepsydrę. Przesiewam najmniejsze chwile, jak zierenka piasku. Milion slajdów w mojej głowie. Wybacz, ze nago śpię. Zielooooonoo mi
miodliszka 2005-08-29 00:49:05
skomentuj


Pogłębiajca sie przestrzeń w środku, coś na wzór rosnącej odległości między nami, a słońcem odchodzącym na południe. To już? Śpiwór na plecy [no powiedzmy, bo do bagażnika] i przed oczyma dziesiątki jezior, może wkrótce zdobytych. Gdy przepłynie się kilka kajakiem i wyjdzie... to tak, jak Armstrong; stawia się pierwsze kroki po księżycu. Po błocie, ale uczucie podobne, nie? W hawajskich spodenkach, jakże wdzięcznych i kaloszach koloru lila-róż [noooooooo nieeeee] będę bawić Suwalsko-Mazurskie powietrze. Niech się uśmieje zapłakane niebo z małej femme fatale. Z oczarowania juz widzę ' a blue moon kissed by orange stars ' and his crazy yellow lips. Mój typ tak ma. Ma głodne oczy pochałaniające wszystko- nawet nierealne. Jeśli czyims największym dylematem jest rodzaj herbaty, która ma zrobic, to może sobie pozwolic na salta wyobraźni. Nawet podwójne. W efekcie mam przed sobą sześć rodzajów już naparzonej.
Letnie przynudzanie, niezobowiazująco. Uwaga, bo się jeszcze przyzwyczaje. Wącham zapach kartek nabytych zeszytów.
Chcę juz pływac na wymarzonym 'Tango'. Śpiewać co wieczór szanty, nie słuchać jazzu, odwiecznie działającego jak afrodyzjak. Tango. Tan-go. T-a-n-g-o. Obiecałam sobie, ze choć raz zatańczę na pokładzie. Egzotyczne wakacje w letnim deszczu. Tartak-tydzień. Wszystkie-mozliwe-wietrzne-jeziora- tydzień 2.


miodliszka 2005-08-11 16:42:25
skomentuj


Szczęście, szczęśliwiej, naj, pękam? Dużo salsy, jeszcze więcej mineralnej, jak w głowie usmiechu i entuzjazmu. Generalnie; samozadowolenie. Okres w życiu rzadki, ale jesssst. W brzuchu motyle, bo niedługo widok Wigier, aż po horyzont i kilka grzechów głównych z frózińską. miło, milej, najmilej. Lekkie uzaleznienie od telefonu, od widoku żóltych zębów, ktore posiada coraz większa liczba ludzi dalekich i bliskich efektem właśnie owych grzechów. Zielona z cytryną nowym odkryciem sezonu. Prysznice gorące/ lodowate, dla jędrności; tu i ówdzie. Niewiarygodne; duuużo snu, choć życie bardziej nocne, niz dzienne. Kwitnę?
Podrózuję ulicami, ciut mokrymi. Wchodzę do jedego z tzw. nie-za-bar-dzo wykwintnych supermarketów celem nabycia hiperzdrowego jogurtu. W czasie, gdy stoje w kolejce przez kasę przemyka 7 najtańszych win ; ''cherry wiśniowe''. Razem 5 alkoholików, o zniszczonych twarzach, zapewne znających się z jakis kanałów, dworca, czy innych melinopodobnych miejsc. Żal. Do głowy przychodzi przemówienie, jakie mogłabym sypnąć nieciekawie pachnącej pani za mną. Kupuje lizaka dla dziecka za całe 0,39zł- w promocji. Prosi by skasować jako pierwsze po kilku owych wiśniowych przysmakach, procent 13 i paru piwach nieznanej mi marki. Żal. Może troche miłości, zamiast piętnastominutowego słodkiego szczęścia dla już niszczejącego kilkulatka? Patologia.

I gdzie umieścić tu problem pt. 'o 5cm w talii za dużo.'? W *upie.

miodliszka 2005-08-09 14:50:40
skomentuj


Poraża kontrast między niziną, a wyżyną. Jest jeszcze większy pomiędzy Padańską, a Śląską, słońcem, a słońcem. Żadna nie będzie po raz setny bella; bella dla tłumów. Piękno zależące od równoleżnika? Znalazłam niebieskie okiennice, siedziałam na chodnikach w butach z papieru z marzeniem, by już nigdy nie wstać, śledzić ruch kosmyków koloru blond dwóch kobiet właściwie, takiego rodzącego się ich świata. Pamięć 'klatkowa' daje się we znaki; już tylko uśmiechy przemykają, parapety, piasek przecieka przez palce. Nie miej złudzeń- pamiętam dobrze, jak opowiadałam głupie sny. Wplatałam niekulturane słowa w kulturalne teksty. Ratuj, śmieję się do nieprzytomności. Wybitnie w stylu włoskim przejdę obok brukowaną drogą. Nie wiem co znaczy ten uśmiech, czy lepsze jest pięć minut, czy desperackie dwie. Wpadam w trans, a brunetów siedem warstw do-o-ko-ła. Mnożyłam swoje biodra i spojrzenia, jak winorośl owoce. Milion pokus, lubie Tirramissu i czekoladowe. Niech usta zsinieją na chwilę, dziękuję bardzo. Będę pamiętać; codzienne spa, obóż przetrwania, odchudzający, rekreacyjny i inne.
miodliszka 2005-08-01 23:52:19
skomentuj


z wielka raną zamiast brody; nie twarzowo. piękne dwa tygodnie słońca, trzy-razy-bikini się szykuje i opalenizna. znów poszukam niebieskich, starych drzwi, a w nich staruszka, ktory usmiechnie się najzupełniej bezzębnie. jakaś samba, bezsenne noce, jaśniejsze włosy i śnieżny usmiech, reasumując- zero nostalgii; piękne, okrągłe zero, jak owal mojej twarzy i innych elementów ciała-równie krągłych. gdzieś brązowooka piękności? spotkam Cię, gdy będę przypieczona tu i ówdzie; nie miej zbyt 'chopinowskiego' nosa i mów do mnie wyraźnie, krystalicznie wręcz, najpiękniejszym językiem świata. dobradobradobra? letnia przygoda, ulotna. nie potraktuję poważnie- żadnych rozczeń, dzieci, ani działańdonichprowadzących.
rysunek, malarstwo, rzeźba i historia sztuki, dreszcze.

salsa& 'Shake it 'til you're shaking the floor'


ja przecież jestem grzeczną dziewczynką i lubię tylko swoiste ciepło. cesenatico, włoskie, proszę, dziękuję, przepraszam.


miodliszka 2005-07-20 18:00:55
skomentuj


Zachwycam się razy milion ulicami Wrocławia, w wybitnym towarzystwie, wręcz wymarzonym. Odkrywam sto znaczeń słowa ;slim. Na śniadanie ulubiony kefir, obowiązkowa już teraz herbata. Trochę zielonej trawki. Popasiemy się razem? Z 'Pestką', ktora uświadamia mi, jak uroczym stworzeniam jest kobieta, na temblaku, koło samiwiecieczego. [znaczy serca] Groniec w tle, aby kuzyn wydał sie mniej flegmatyczny, niż jest w rzeczywistości. Rzeczywistość momentami przeraża, nie? Tylko ani mru mru;tajemnica. Jestem Twoją piątkową kołdrą, mieszkam w uśmiechu na reklamie Colgate, jestem tłustym, zółtym serem na Twojej kanapce, gołębiem na parapecie i nocną lampką.
Brudze białe sandałki, wycieram cieniem ulice j-e-s-z-c-z-e nieznane w poszukiwaniu niebieskich drzwi.
do zobaczenia pod nibową pelargonią
miodliszka 2005-07-13 00:00:38
skomentuj


Kwitnie we mnie z kubka wzięta, nieposkromiona miłość do czerwonej herbaty. Naparz p-ó-ł l-i-t-r-a w tym malinowym, z porcelany; z góry podziękuję. Kształtuje się zdolność do cieszenia się rzeczami małymimalutkimimaluśkimi. Nie wiedzieć czmu najcudniejsze utwory goszczą pod nr 13 na płytach kompaktowych. 'Can I walk with you through your life?'
Jak mała dziewczynka, z hula-hop w biodrach biegam po pustym mieszkaniu, w 'rajskim bikini' i rózówej, luźnej, malarskiej koszuli; z drugiej ręki. Koszula z historią; łzami, radością, ogródkiem niegdyś za oknem, bądź milionem samochodów. Jestem osaczona; ostrzelana zewsząd przez napisy; 'light','0%','plus-exstra-błonnik' dotyczące smaku jedzenia, picia, zapachu, koloru, dotyku, . Producent wie czego jeszcze; pewnie sam własnoręcznie wysysa cukier z cukru. Pani z nowej reprodukcji Klimta nie ma problemów tego typu. Lekko 'przy kości', lecz z wcięciem w talii, pięknieje na nowo nabytej sztaludze. Myślę, że gdy odwracam wzrok ukazuje się w całości, by pokazać mi swe plecy podczas mojej analizy. Miło jej pewnie być obiektem, ktoremu się przyglądam 'kiedyrannewstajązorze'. Y, nigdy nie mów o mnie 'zajebista'. Dam Ci do ręki słowinik, epitetów jak mrówków.
Astor 506 staje się powoli elementem mojej garderoby. Zagina mi się kolejna fałda na mózgu. Nagie wargi- atonowość.
Herbata mi się skończyła.
miodliszka 2005-07-11 21:19:39
skomentuj


Uzależnień: dużo. *Nieustanne myslenie o tym, ilu kilogramów mniej potrzeba do szczęścia. Jakby conajmniej to od tego zależało. Stykanie sie ze sobą w lustrze, z dnia na dzień staje się coraz dziwniejsze, wszystko sie zmienia. Dojrzewa w swoim własnym, zagadkowym tempie. A mnie się to nie-u-śmie-cha. A powinno. *Herbata, nie czarna. Obowiązkowo gorzka. *Muzyka, której nie muszę słyszeć. Istnieje. *Chodzenie na palcach i obroty. Zboczenie wzięte z zajęć tańca towarzyskiego. *Myślenie, z czego dałoby sie jeszcze zrobić maseczkę. *Mierzenie bikini na obóz i wracamy do gwiazdki pierwszej. *Powtarzania: "Dajcie spokój". *Uśmiechania sie w powietrze. *i innych.

miodliszka 2005-07-05 13:35:24
skomentuj




picturefrom zefa.pl




Krytycznie?
%
%

Specyfiką
poprzez ciszę
klejącą
daj
kwiat
zmięty
twą
drżącą
dłonią
więc daj
swójzapach
kochaj
moje usta
malowane
jaskrawą
szminką.
w milczeniu


Tańczący sasasa

blog.pl
oceniająsobie

2006
luty
styczeń
2005
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień